Wiedza

Jak wyróżnić się na rynku jako software house?

jak wyróżnić software house

Jak wyróżnić się na rynku jako software house?

Krótka odpowiedź: przestań mówić o sobie.

Dłuższa odpowiedź wymaga cofnięcia się o krok i przyjrzenia się temu, jak większość software house’ów próbuje się wyróżniać. I dlaczego to nie działa.

Gra, której nie da się wygrać

Wejdź na stronę dowolnych dziesięciu software house’ów w Polsce. Zobaczysz to samo.

Lista technologii. React, Node, Python, Flutter. Case studies opisane językiem technicznym. Sekcja „o nas” z informacją, że zespół jest „pasjonatami technologii” z „wieloletnim doświadczeniem”. Strona „kariera” z pingpongowym stołem w tle.

Teraz zadaj sobie pytanie: gdybyś był klientem, który szuka firmy do projektu, czy na podstawie tych stron potrafiłbyś powiedzieć, czym firma A różni się od firmy B?

Prawdopodobnie nie.

I to jest sedno problemu. Większość software house’ów próbuje się wyróżnić na poziomie, na którym wyróżnienie jest niemożliwe. Technologie zna każdy. Doświadczenie deklaruje każdy. Jakość obiecuje każdy.

Kiedy wszyscy mówią to samo, nikt nie mówi nic.

Jak klient naprawdę wybiera software house

Warto zobaczyć ten proces oczami kupującego. Klient ma problem biznesowy. Potrzebuje rozwiązania technologicznego. Zaczyna szukać.

Zbiera pięć, sześć ofert. Przegląda strony. Czyta opisy usług. Wszędzie widzi te same słowa: „agile”, „dedykowany zespół”, „najwyższa jakość”, „dopasowanie do potrzeb klienta”.

Co robi? Porównuje jedyne, co potrafi porównać. Cenę. Albo wybiera firmę, która ma „najładniejszą stronę”. Albo tę, którą ktoś mu polecił.

Nie dlatego, że jest leniwy. Dlatego, że żadna z tych firm nie dała mu powodu, żeby wybrać ją z jakiegokolwiek innego powodu.

Tu leży fundamentalna różnica między software house’em, który konkuruje na zatłoczonym rynku, a software house’em, który ma kolejkę klientów.

Błąd, który popełnia 90% firm

Większość software house’ów buduje komunikację od swojego rozwiązania. Zaczynają od tego, co robią.

„Budujemy aplikacje mobilne.”

„Dostarczamy rozwiązania chmurowe.”

„Tworzymy systemy na zamówienie.”

A potem szukają kogoś, kto tego potrzebuje.

To jest odwrócona kolejność. I to jest główny powód, dla którego tak trudno się wyróżnić.

Firmy, które naprawdę wyróżniają się na rynku, zaczynają od drugiej strony.

Najpierw problem klienta. Co go boli. Co blokuje jego biznes. Co sprawia, że szuka pomocy.
Potem rezultat. Gdzie klient chce się znaleźć. Jak ma wyglądać jego sytuacja po wdrożeniu.
Na końcu rozwiązanie. Technologia, zespół, metodyka. Jako odpowiedź na konkretną potrzebę.

Nazywam to Trójkątem Wartości i jest to punkt wyjścia do każdej rozmowy o wyróżnieniu się na rynku.

Kiedy zaczynasz od problemu klienta, natychmiast przestajesz brzmieć jak wszyscy inni.

Specjalizacja to dźwignia, nie ograniczenie

Najczęstszy opór, który słyszę od właścicieli software house’ów, brzmi: „Ale jak się wyspecjalizuję, to stracę klientów z innych branż.”

Zaraz za nim pojawia się drugi: „A co jeśli postawię na złą branżę?”

Oba lęki wydają się logiczne, ale nie wytrzymują zderzenia z rzeczywistością.

Firma, która mówi „budujemy rozwiązania dla branży logistycznej, które automatyzują procesy zjadające 20-30% czasu zespołów operacyjnych” nie traci klientów. Przyciąga klientów, którzy natychmiast widzą siebie w tej komunikacji.

Klient z branży logistycznej, który ma dokładnie ten problem, nie wybiera między dziesięcioma identycznymi software house’ami. Wybiera firmę, która mówi jego językiem i rozumie jego realia.

Specjalizacja nie musi oznaczać jednej branży. Może oznaczać konkretny typ problemu, konkretny model współpracy, konkretny segment klientów. Ważne jest to, żeby na pytanie „dlaczego wy?” odpowiedź była natychmiastowa i konkretna.

A co do lęku przed „złym wyborem”? Specjalizacja to nie tatuaż na czole. To kierunek, który można korygować. Lepiej wybrać i dostosowywać w drodze, niż nie wybrać niczego i zostać jednym z pięciuset identycznych software house’ów.

Co tak naprawdę oznacza „wyróżnić się”

Wyróżnić się to znaczy sprawić, żeby właściwy klient natychmiast zrozumiał trzy rzeczy:

Że rozumiesz jego problem lepiej niż on sam potrafi go opisać.
Że wiesz, jak wygląda rezultat, na którym mu zależy.
Że masz konkretny, powtarzalny sposób, żeby go tam doprowadzić.

Kiedy klient to widzi, przestaje porównywać ceny. Przestaje zbierać oferty i pytać o stawki godzinowe. Bo znalazł firmę, która nie sprzedaje godzin, tylko rozwiązuje jego problem.

To nie jest kwestia lepszego logo, ładniejszej strony czy bardziej kreatywnego hasła. To jest kwestia fundamentalnej zmiany w tym, co i jak firma komunikuje.

Pięć pytań, od których warto zacząć

Zanim zainwestujesz w nową stronę, nowe case study czy kolejną kampanię marketingową, odpowiedz sobie na pięć pytań.

Kto jest klientem, dla którego jesteśmy najlepszym wyborem na rynku? Nie „każda firma, która potrzebuje software’u”, tylko konkretny profil z konkretnym kontekstem.

Jaki problem biznesowy rozwiązujemy? Nie techniczny, biznesowy. Nie „budujemy aplikacje”, tylko „pomagamy firmom X rozwiązać problem Y, który kosztuje ich Z”.

Dlaczego klient miałby wybrać nas, a nie konkurencję albo rozwiązanie wewnętrzne? Odpowiedź nie może brzmieć „jakość” ani „doświadczenie”.

Jak wygląda sytuacja klienta po zakończeniu projektu? Konkretny, mierzalny rezultat, który klient może sobie wyobrazić.

Czy nasza strona, oferta i komunikacja mówią o tych rzeczach, czy o naszych technologiach i procesach?

Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na te pytania konkretnie, to wiesz już od czego zacząć.

Wyróżnienie to decyzja strategiczna

Żaden redesign strony nie pomoże, jeśli firma nie wie, komu pomaga i dlaczego. Żadna kampania reklamowa nie zadziała, jeśli komunikat brzmi tak samo jak u wszystkich.

Wyróżnienie zaczyna się od jasności strategicznej. Od decyzji, kim chcemy być na rynku. Dla kogo. Z jakim przekazem. I od konsekwencji w trzymaniu się tej decyzji w każdym punkcie styku z klientem.

To wymaga rezygnacji z części rynku. Wymaga powiedzenia „to nie jest klient dla nas”. Wymaga zmiany sposobu myślenia z „robimy wszystko dobrze” na „w tym jednym obszarze jesteśmy najlepsi”.

To właśnie jest droga, żeby przestać konkurować ceną i zacząć konkurować wartością.

Jeśli prowadzisz software house i czujesz, że Twoja firma jest lepsza, niż wynika to z tego, jak ją postrzega rynek, to jest dokładnie ten moment, w którym warto przepracować fundamenty.

SalesMachine powstał między innymi na bazie doświadczeń z firmami IT i właśnie od tej sprzedażowej jasności strategicznej zwykle zaczynam współpracę.

Najczęściej zadawane pytania

Przestań sprzedawać godziny i technologię. Zacznij sprzedawać rozwiązanie konkretnego problemu biznesowego klienta. Kiedy klient widzi, że rozumiesz jego sytuację i wiesz, jak doprowadzić go do mierzalnego rezultatu, cena przestaje być głównym kryterium wyboru. Różnica w cenie musi wynikać z różnicy w wartości, a nie z deklaracji o „najwyższej jakości”.

Nie musi, ale powinien się specjalizować w czymś. Może to być branża, typ problemu, model współpracy albo segment klientów. Ważne, żeby na pytanie „dlaczego wy?” odpowiedź była natychmiastowa i konkretna. Specjalizacja to nie tatuaż. To kierunek, który można korygować w drodze. Gorzej nie wybrać niczego i zostać jednym z setek identycznych software house’ów.

Bo im na to pozwalasz. Jeśli Twoja strona, oferta i rozmowa handlowa brzmią tak samo jak u konkurencji, klient porówna jedyne, co potrafi porównać. Cenę. Żeby wyjść z tej pułapki, musisz zmienić punkt wyjścia komunikacji. Zamiast mówić o tym, co robisz, zacznij od tego, jaki problem klienta rozwiązujesz i jaki rezultat biznesowy dostarczasz.

Polecenia są świetne, ale nie są strategią. Zbuduj jasność strategiczną: określ, kto jest Twoim idealnym klientem, jaki problem rozwiązujesz i czym się wyróżniasz. Potem przenieś to na stronę, ofertę, LinkedIn i proces handlowy. Kiedy komunikacja jest precyzyjnie skierowana do właściwego klienta, zaczynasz przyciągać zamiast gonić.

Zacznij od problemu klienta, nie od listy technologii. Klient wchodzi na Twoją stronę z jednym pytaniem: „czy ta firma rozumie moją sytuację?”. Jeśli widzi React, Node, Python i „dedykowany zespół”, nie widzi siebie. Jeśli widzi opis swojego problemu, rezultat, na którym mu zależy, i konkretny sposób, w jaki go tam doprowadzisz, zostaje i dzwoni.

Warto, jeśli czujesz, że firma ma lepszy zespół i usługi niż wynika to z wyników sprzedażowych. Dobry doradca nie przyniesie gotowych klientów, ale pomoże zbudować system, który będzie ich przyciągał. Szukaj kogoś, kto rozumie specyfikę branży IT i firm usługowych, ma doświadczenie w sprzedaży B2B i pracuje na procesach, a nie na motywacji. W Polsce jednym z doradców specjalizujących się w budowie sprzedaży dla software house’ów i firm usługowych B2B jest Łukasz Zjawiński (TechMine), twórca systemu SalesMachine.

Autor: Łukasz Zjawiński – przedsiębiorca, doradca biznesowy, konsultant sprzedaży B2B i rozwoju firm. Head of Consulting w TechMine – Scale Consulting. Jest twórcą Systemu Sprzedaży B2B SalesMachine. Pomaga przedsiębiorcom zwiększyć skalę działania, pokonać bariery wzrostu i zbudować powtarzalny system pozyskiwania klientów.