Wiedza

Czym naprawdę jest proces sprzedaży

czym jest proces sprzedaży w 2026 roku

Czym naprawdę jest proces sprzedaży i dlaczego większość firm w 2026 roku nadal go nie ma.

„Mamy proces sprzedaży”, to jedno z tych zdań, które słyszę wyjątkowo często. Najczęściej wypowiadane z przekonaniem, czasem nawet z dumą. Gdy jednak zaczynam dopytywać, co dokładnie ten proces obejmuje, rozmowa bardzo szybko schodzi na CRM, etapy w lejku albo listę zadań handlowca.

I właśnie w tym miejscu pojawia się pierwsze nieporozumienie.

Bo proces sprzedaży to nie jest CRM. Nie jest nim też lista kroków do odhaczenia ani zestaw slajdów ze szkolenia. Proces sprzedaży to coś znacznie głębszego. To sposób, w jaki firma prowadzi klienta od pierwszego kontaktu do decyzji – świadomie, powtarzalnie i zrozumiale.

Problem w tym, że większość firm takiego procesu po prostu nie ma.

Z zewnątrz wszystko może wyglądać poprawnie. Są zapytania, są spotkania, są oferty. Handlowcy pracują, rozmowy się toczą, coś się sprzedaje. Ale kiedy zapytać, dlaczego jeden klient kupił, a inny nie – odpowiedzi zaczynają być bardzo ogólne. „Bo był zdecydowany”, „bo miał budżet”, „bo mu się spodobało”.

To nie są elementy procesu. To są obserwacje po fakcie.

W praktyce w wielu firmach sprzedaż opiera się na doświadczeniu pojedynczych osób. Każdy handlowiec działa trochę inaczej. Każdy inaczej prowadzi rozmowę, inaczej kwalifikuje klienta, inaczej prezentuje ofertę. Dopóki skala jest niewielka, to działa. Gdy firma zaczyna rosnąć, pojawia się chaos.

Proces sprzedaży nie polega na tym, że wszyscy mówią tak samo. Polega na tym, że firma wie, co musi się wydarzyć na każdym etapie, żeby klient mógł podjąć decyzję. Wie, jakie pytania trzeba zadać. Wie, jakie informacje muszą paść. Wie, w którym momencie klient powinien coś zrozumieć, a w którym poczuć się zrozumiany.

Bez tego sprzedaż zamienia się w improwizację.

Często widzę firmy, które inwestują w narzędzia, szkolenia i kolejne inicjatywy sprzedażowe, a jednocześnie nie potrafią odpowiedzieć na proste pytanie: co dokładnie robimy między pierwszym kontaktem a podpisaniem umowy? Nie „kto to robi”, tylko „jak to działa”.

W efekcie każdy robi po swojemu. Jeden wysyła ofertę od razu. Drugi po tygodniu. Trzeci dzwoni pięć razy. Czwarty tylko mailuje. A potem pojawia się frustracja, że wyniki są nieprzewidywalne.

Prawdziwy proces sprzedaży zaczyna się dużo wcześniej niż rozmowa handlowa. Zaczyna się w momencie, gdy firma rozumie, z jakim problemem klient do niej przychodzi. Gdy potrafi nazwać ten problem lepiej niż sam klient. Gdy wie, jakie wątpliwości pojawią się po drodze i co trzeba zrobić, żeby je rozwiać.

To właśnie dlatego w dobrze poukładanych firmach sprzedaż wygląda „lekko”. Nie dlatego, że klienci są łatwiejsi, ale dlatego, że ktoś wcześniej wykonał pracę nad fundamentami sprzedaży.

Brak procesu sprzedaży bardzo często objawia się w ten sam sposób. Firma narzeka na jakość leadów. Na nieskutecznych handlowców. Na długi cykl decyzyjny. Na klientów, którzy znikają po ofercie. Tymczasem problem nie leży w ludziach ani w rynku, tylko w tym, że nikt nie zaprojektował drogi, którą klient ma przejść.

To trochę jak budowanie mostu bez planu. Można położyć kilka desek i przejść na drugą stronę, ale nie da się tego powtarzać bez ryzyka, że wszystko się zawali.

Firmy, które naprawdę mają proces sprzedaży, potrafią powiedzieć, dlaczego klient kupił. Wiedzą, które etapy są kluczowe. Wiedzą, gdzie najczęściej dochodzi do blokady, czy jakie są typowe obiekcje. I co najważniejsze – potrafią ten proces poprawiać, bo mają do czego się odnieść.

Wtedy sprzedaż przestaje być sztuką, a zaczyna być rzemiosłem. Czymś, co można mierzyć, rozwijać i skalować. Nie idealnie, ale przewidywalnie.

I właśnie dlatego tak wiele firm, mimo że sprzedaje, tak naprawdę nie ma procesu sprzedaży. Mają działania. Mają zaangażowanych ludzi. Mają dobre intencje. Ale nie mają spójnego mechanizmu, który łączy to wszystko w całość.

Dopiero gdy ten mechanizm powstaje, sprzedaż przestaje być loterią. A firma zaczyna działać w sposób, który daje właścicielowi coś znacznie cenniejszego niż pojedyncze wyniki – poczucie kontroli i spokoju.

Łukasz Zjawiński – przedsiębiorca, doradca biznesowy, konsultant sprzedaży B2B i rozwoju firm. Head of Consulting w TechMine – Scale Consulting. Jest twórcą Systemu Sprzedaży B2B SalesMachine. Pomaga przedsiębiorcom zwiększyć skalę działania, pokonać bariery wzrostu i zbudować powtarzalny system pozyskiwania klientów.