Business f*ckups – wnioski płynące z porażek

Niepowodzenie, wpadka, czasem wręcz katastrofa towarzyszą nam tak w życiu prywatnym, jak i biznesowym. Czasem nie można się przed nimi ustrzec, ale często są one efektem błędu albo serii pomyłek, zaniedbań i złych decyzji. Ostatnie TechMine Coffee  było poświęcone prezentacji takich sytuacji, które zdarzyły się uczestnikom, ale zasadniczym jego celem było zastanowienie się, jak zmniejszać prawdopodobieństwo takich wydarzeń w przyszłości.

Porównanie przyczyn tuzina wpadek biznesowych omówionych na spotkaniu pozwoliło zastanowić się nad katalogiem metod i zasad działania pomagających (uniknąć się nigdy nie da) ograniczyć ryzyko niepowodzenia.

Kilka omówionych przypadków dotyczyło faktu, że pionierów poznać po strzałach w plecach. Wizjonerskie pomysły, na które rynek nie jest jeszcze przygotowany, w połączeniu z uporem płynącym z uzasadnionego przekonania o słuszności pomysłu często prowadzą do wyczerpania budżetu zanim nastąpi oczekiwany przychód. Przeciwdziałać można jak najszybciej konfrontując pomysł z rynkiem, potwierdzenie koncepcji powinno warunkować dalsze zużywanie zasobów. Ważne jest również, zwłaszcza w firmach niewielkich, stanie na kilku nogach. Realizując genialny pomysł nie można, na rzecz dedykowania zasobów jednemu innowacyjnemu produktowi, rezygnować z podstawowej działalności dającej przychód i zysk.

Druga grupa omawianych projektów wiązała się problemami związanymi ze wspólnikami. Często przy zakładaniu firmy wspólnikami zostają przyjaciele, czy dobrzy znajomi, podobni w sposobie myślenia i doświadczenia. Tymczasem dużo lepiej jest, gdy decyzje rodzą się w dyskusji, nawet sporze. Wspólników dobierać warto raczej na zasadzie uzupełniania kwalifikacji, niż ich dublowania. Bardzo ważne jest dobre spisanie umowy spółki, dające faktyczny wpływ na jej działania wszystkim wspólnikom, proporcjonalnie do ich wkładu. Umowy pisze się na czasy złe, więc euforia związana z zakładaniem spółki nie powinna powstrzymywać od spisania precyzyjnej i równoważącej władzę i obowiązki wspólników. Dobry prawnik jest tu ważniejszy nawet od dobrego wspólnika.

Kolejnym polem, na którym popełniana jest masa błędów, jest brak kontaktu ze środowiskiem, z ludźmi w ogóle. Zwłaszcza firmy początkujące mają tendencję do „trzymania kart przy orderach”, czyli rozpoczynania jakiejkolwiek rozmowy od podpisania umowy o zachowaniu poufności przez rozmówcę. Pomijając dużą problematyczność egzekwowania zapisów NDA, taka polityka jest w większości przypadków wyrazem nadmiernego przekonania przedsiębiorcy o swoim geniuszu. Przekłucie balonu często pozwala spojrzeć na swoje działania z innej, często mądrzejszej strony i zweryfikować podejście, co może pomóc uniknąć niepowodzenia. Należy o swoim biznesie rozmawiać z tyloma ludźmi, ilu tylko zechce nas wysłuchać. Jeśli nawet nie poradzą nam, jak żyć, to może opowiedzą o nas innym?

Jako jeden z przykładów podano porażkę wdrożenia tzw. turkusowej organizacji pracy w firmie. Problem jest szerszy, dotyczy wdrażania modnych w danym sezonie paradygmatów zarządzania, tylko dlatego, że należy coś poprawić. Konsultanci od najmodniejszej metody chętnie podejmują działania, rzadko stwierdzając, że konkretna metoda nie aplikuje się do konkretnej organizacji. Znane są przypadki wielu firm działających „turkusowo” i odnoszących znaczne sukcesy, ale jego wdrożenie nie ma sensu bez uświadomienia sobie i pracownikom, że jądrem jest tutaj odpowiedzialność i nawet nie jej delegowanie, a bezwzględne podzielenie się nią. Zmiany organizacyjne to zawsze bardzo delikatny temat i podejmować je należy tylko, kiedy jest się pewnym istoty problemu i adekwatności stosowanego lekarstwa.

Można sformułować kilka zaleceń płynących z dyskusji: projekty niedające zysku w planowanym czasie, należy bezwzględnie zamykać, dużym błędem jest podejście „jeszcze kwartał i chwyci” – na ogół nie chwyta. Nie należy być samotnym w prowadzeniu swojego biznesu, warto mieć albo wartościowych wspólników, albo dobrych menedżerów, o prawnikach zwłaszcza pamiętając. Nie szafować NDA, rozmawiać z ludźmi. Zmiany organizacji firmy należy wraz z jej wzrostem wdrażać, ale nie w rytm mody, tylko realnych potrzeb.

Wyrażone zostało powszechne przekonanie, że porażka jest ważnym i w zasadzie niezbędnym wydarzeniem dla rozwoju przedsiębiorcy. Uczy ostrożności na przyszłość i pozwala nie wpaść w jeszcze większe problemy.

Spotkania z cyklu “coffee” są elementem TechMine Business Hub – klubu dla przedsiębiorców, chcących efektywnie rozwijać siebie i swoje organizacje. Chcesz wziąć udział w kolejnym spotkaniu? Skontaktuj się z nami.